Akatsuki

Motto? Jakie Motto? Akatsuki nie wystarczy?!

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Wpisy obserwowanych

Zofia Nałkowska

Jest się ta­kim, jak myślą ludzie, nie jak myśli­my o so­bie my, jest się ta­kim, jak miej­sce, w którym się jest.
17.05.2012 o godz. 11:37
Naj­ważniej­sze, abyśmy nig­dy nie przes­ta­li za­dawać py­tań. Cieka­wość ma swo­je włas­ne rac­je is­tnienia. Nie sposób nie oniemieć z zachwy­tu, gdy kon­tem­plu­je się ta­jem­ni­ce wie­czności, życia, czy też wspa­niałej struk­tu­ry rzeczy­wis­tości. Wys­tar­czy spróbo­wać pojąć choćby drob­ny frag­ment tej ta­jem­ni­cy każde­go dnia. Nig­dy nie wol­no ut­ra­cić tej świętej ciekawości.
17.05.2012 o godz. 11:36
Wiedzę możemy zdo­bywać od in­nych, ale mądrości mu­simy nau­czyć się sami.
Adam Mickiewicz
17.05.2012 o godz. 11:30
Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśli­wy, i noc ma spo­kojną, i dzień nietęskliwy.
17.05.2012 o godz. 11:29
Adam Mickiewicz

Pow­tarzając dob­ra­noc, nie dałbym ci zasnąć.
17.05.2012 o godz. 11:29
ODA DO MŁODOŚCI



Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy;

Młodości! dodaj mi skrzydła!

Niech nad martwym wzlecę światem

W rajską dziedzinę ułudy:

Kędy zapał tworzy cudy,

Nowości potrząsa kwiatem

I obleka w nadziei złote malowidła.



Niechaj, kogo wiek zamroczy,

Chyląc ku ziemi poradlone czoło,

Takie widzi świata koło,

Jakie tępymi zakreśla oczy.

Młodości! ty nad poziomy

Wylatuj, a okiem słońca

Ludzkości całe ogromy

Przeniknij z końca do końca.



Patrz na dół - kędy wieczna mgła zaciemia

Obszar gnuśności zalany odmętem;

To ziemia!

Patrz. jak nad jej wody trupie

Wzbił się jakiś płaz w skorupie.

Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem;

Goniąc za żywiołkami drobniejszego płazu,

To się wzbija, to w głąb wali;

Nie lgnie do niego fala, ani on do fali;

A wtem jak bańka prysnął o szmat głazu.

Nikt nie znał jego życia, nie zna jego zguby:

To samoluby!



Młodości! tobie nektar żywota

Natenczas słodki, gdy z innymi dzielę:

Serca niebieskie poi wesele,

Kiedy je razem nić powiąże złota.

Razem, młodzi przyjaciele!...

W szczęściu wszystkiego są wszystkich cele;

Jednością silni, rozumni szałem,

Razem, młodzi przyjaciele!...

I ten szczęśliwy, kto padł wśród zawodu,

Jeżeli poległym ciałem

Dał innym szczebel do sławy grodu.

Razem, młodzi przyjaciele!...

Choć droga stroma i śliska,

Gwałt i słabość bronią wchodu:

Gwałt niech się gwałtem odciska,

A ze słabością łamać uczmy się za młodu!



Dzieckiem w kolebce kto łeb urwał Hydrze,

Ten młody zdusi Centaury,

Piekłu ofiarę wydrze,

Do nieba pójdzie po laury.

Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga;

Łam, czego rozum nie złamie:

Młodości! orla twych lotów potęga,

Jako piorun twoje ramię.



Hej! ramię do ramienia! spólnymi łańcuchy

Opaszmy ziemskie kolisko!

Zestrzelmy myśli w jedno ognisko

I w jedno ognisko duchy!...

Dalej, bryło, z posad świata!

Nowymi cię pchniemy tory,

Aż opleśniałej zbywszy się kory,

Zielone przypomnisz lata.



A jako w krajach zamętu i nocy,

Skłóconych żywiołów waśnią,

Jednym "stań się" z bożej mocy

Świat rzeczy stanął na zrębie;

Szumią wichry, cieką głębie,

A gwiazdy błękit rozjaśnią -



W krajach ludzkości jeszcze noc głucha:

Żywioły chęci jeszcze są w wojnie;

Oto miłość ogniem zionie,

Wyjdzie z zamętu świat ducha:

Młodość go pocznie na swoim łonie,

A przyjaźń w wieczne skojarzy spojnie.



Pryskają nieczułe lody

I przesądy światło ćmiące;

Witaj, jutrzenko swobody,

Zbawienia za tobą słońce!
Garden Tea2.jpg
czerwona_roza11.jpg
17.05.2012 o godz. 11:27
Witam :)
Dzisiaj wrzucę wam filmik Niekrytego Krytyka

Polecam też blog Lizaczek :) <--klikać -->
17.05.2012 o godz. 08:00
Erich Fromm

Nie jest bo­gaty ten kto dużo ma, lecz ten, kto dużo daje.
Tagi: Erich Fromm
16.05.2012 o godz. 19:41
Jest się ta­kim, jak myślą ludzie, nie jak myśli­my o so­bie my, jest się ta­kim, jak miej­sce, w którym się jest.
Zofia Nałkowska
15.05.2012 o godz. 15:48
I oto jest te­mat: mężczyźni! Ach, jeszcze raz można o tym pomówić do sy­ta! Wys­tar­czy młody, ład­ny bu­ziak, żeby opuścić żonę, z którą przeżyło się dwadzieścia lat, żeby opuścić do­ras­tające dzieci. Mężczyz­na! Ja­kiś niższy ga­tunek ludzi, rodzaj zwierząt, które na­leży opa­nowy­wać, ujarzmiać, tre­sować, które trze­ba umieć trzy­mać. Poświęca się te­mu całe życie, całą in­te­ligen­cję uczu­cia, całą prze­myślność in­styn­ktu, stwarza się nową dys­cyplinę psycho­logiczną, pełną wska­zań, norm i pa­rag­rafów - NA PRÓŻNO.
15.05.2012 o godz. 15:48

Polecam.
Emsia"."
15.05.2012 o godz. 14:39
Ar­cheolog to wy­marzo­ny mąż, im żona star­sza tym bar­dziej się nią interesuje.
Agatha Christie
12.05.2012 o godz. 20:36
Nie po­lity­ka po­win­na rządzić ludźmi, lecz ludzie polityką.
Napoleon Bonaparte
12.05.2012 o godz. 20:36
Nudne, szare życie bez większych emocji i ze sporadycznym ciupcianiem. Chyba gorzej być nie może. Gdzie się podział sławetny element chaosu, który podobno jest wszechobecny i napędza wszechświat?
Nic to. Poczekam i zobaczę, co się wykluje. A nuż, życie pozytywnie mnie zaskoczy. Jeśli nie - sama sobie zrobię niespodziankę.


Co do anime - zakochałam się w ZETMAN'ie. W openingu, który wydał mi się beznadziejny, w groteskowych potworach, jak z kreskówek dla gówniarzy i... w historii po prostu. Nawet uzupełniam anime doczytując mangę, bo oczywiście w anime jest wszystko ładnie poskracane. Ale fakt, że wyszło całkiem zgrabnie. Przypomina mi to lata młodszej młodości, gdy oglądałam starych X-Men'ów. To były czasy!

Tagi: anime
10.05.2012 o godz. 22:23
A tak wpadam na sekund pięć. Co u mnie? Bez zmian. Cały czas mam pod górkę, co raz więcej na głowie, coraz to więcej lekarzy...długo by tu pisać. W domu też nie lepiej. Z ojcem dziecka - w tej kwestii to już brak słów to mało powiedziane. Sporo bym tu musiała pisać ale mnie mam sił i weny.
Finansowo bez zmian. Auto mi się sypie - więc szukam innego.
Ja raz mam dołka raz nie. W pracy różnie. Moje życie osobiste bez zmian. W takich warunkach można zapomnieć o życiu osobistym.
Na majówce coś tam trochu odpoczęłam i nie odpoczęłam. Bynajmniej czas z dzieckiem spędziłam. W końcu jestem rodzicem więc skończyło się rumakowanie, a że ma autyzm nie zawsze wchodzę tam gdzie tłum. Moja to krew i pomimo choroby kocham go nad życie.
W domu bez zmian, z mamą różnie, lecz nie idzie ku lepszemu, ale pogodziłam się z tym, sama świata nie zawojuje.
Ogólnie nie mam co narzekać. Wiadomo mogłoby być lepiej, lepsze warunki, lepsza płaca, chłopak, miłość i takie tam...ale cóż nie wszystko można mieć. moja kumpela z klatki obok to mnie rozumie i wie, że w takich warunkach co ja mieszkam to i tak się dziwi, że funkcjonuje racjonalnie, działam i śmieje się pomimo problemów i wie, że w moim przypadku nie ma szans na życie towarzyskie. nawet jakbym miała się gdzieś wybierać nie miałabym z kim. Z resztą to mnie nie kręci. A jak mam spotkać księcia to spotkam go choćby w sklepie, na drodze, na zakręcie :)..i modle się że ten na górze da mia taką niespodziankę...tego jedynego....
dobra zmykam dalej :)..
pozdro moi mili
Tagi: ja
05.05.2012 o godz. 18:17


Chyba każdy kto interesuje się BL zna albo słyszał o Ai no Kusabi. Teraz też dostępna jest odpicowana wersja, która docelowo ma się składać z ośmiu ovek. Na torrentach dostępne są 4 i jak na razie nie wiem kiedy będą następne U_U
Tak tylko chciałam się podzielić moim szczęściem ;P

Więcej screenów poniżej:
Tagi: anime bl yaoi
02.05.2012 o godz. 13:41


Kotomine dzielnie walczy o tytuł najgorszego-z-tych-złych. Po tym jak z samochodu obserwował swego nauczyciela żegnającego się "na wszelki wypadek" z rodziną, mógł go spokojnie pchnąć w plecy sztyletem, który, o ironio!, dostał od niego w prezencie.


Surprise butt sex?!
No! Just surprise stabbing!
1335721698976.jpg
1335719947916.jpg
1334255112358.png
Tagi: anime humor
29.04.2012 o godz. 20:00

OK

Po dwóch miesiącach wreszcie się zebrałam i napisałam drugą część do "Plăcere". Nie jest co prawda zbyt lotna i spójna, ale chciałam, żeby wszystko było w niej podsumowane.
mam nadzieję, że się spodoba


PLĂCERE, 2
pairing: Prusy, Rumunia

Obudził się, ale nie otworzył oczu od razu. Zrobił to dopiero wtedy, kiedy próby ponownego zapadnięcia w sen nie powiodły się. Ziewnął, przekręcił się na plecy i wbił wzrok w sufit. Ból głowy, niedawno niemal w ogóle niewyczuwalny, znacznie się pogorszył i dawał o sobie znać pulsując w skroniach. Viorel ziewnął jeszcze raz i przekręcił głowę.
Na poduszce obok leżał nagi Gilbert.
Rumun zaklął z cicha, wyplątał nogi z kołdry i nóg albinosa i podniósł się z łóżka. Szeroko otworzył okno, szybko się ubrał i wyszedł z sypialni do salonu, naiwnie wierząc, że znajdzie coś do jedzenia. Rzecz jasna nie znalazł nic, oprócz napoczętej wczoraj whiskey, porozrzucanych papierów i brudnej kanapy. Przełknął ślinę, uśmiechnął się bezwiednie i wyszedł z pokoju.

Viorel nastawił czajnik we wspólnej kuchni i usiadł przy stole. Podparł głowę ręką i walczył z sennością. Wpół do szóstej. Rano. Nie pamiętał, kiedy ostatni raz wstał przed ósmą. Ziewnął szeroko, zamlaskał.
- Nie wiedziałam, że wstajesz tak wcześnie.
Rumun otworzył oczy. Przed nim stała Elizaveta – rozczochrana, blada, z ironicznym wyrazem twarzy. Piękna. Na cienkim materiale koszuli nocnej wyraźnie odznaczały się stojące sutki, doskonale widoczne były również niemałe, okrągłe piersi. Koszula opinała ładną, stanowczo niepłaskie pośladki i okrągłe, zgrabne uda. Viorel przełknął ślinę.
- Bo nie wstaję. To sytuacja jednorazowa.
- Jęki z pokoju Francisa cię obudziły?
- Nie.
Podawanie przyczyny uznał za zbędne. Ona zresztą nie wyglądała na specjalnie zainteresowaną tematem.
Czajnik cichym pyknięciem poinformował o zagotowaniu się wody. Viorel podniósł się ciężko i zalał wrzątkiem podwójną ilość kawy, a następnie zdrowo ją posłodził i dodał ociupinę znalezionego w pokoju cukru waniliowego. Starał się nie dotykać stojącej obok dziewczyny; czuł, ze jeżeli to zrobi, serce rozwali mu klatkę piersiową. Szybko wziął duża filiżankę w dłonie i skierował się do wyjścia z kuchni.
- Viorel?
Stanął w progu, odwrócił się, spojrzał pytająco. Kiedy ostatni raz powiedział do niego po imieniu?
- Był u ciebie Gilbert?
- Nie – skłamał szybko z kamienną twarzą, chociaż zalała go nagle dziwna fala ciepła. – Na diabła miałby do mnie przychodzić?
- Po prostu myślałam… Nie, nieważne.
Rumun poczekał jeszcze chwilę, ale Elizaveta nic więcej nie powiedziała. Nie odwróciła się nawet.
Więc poszedł do siebie.

Zebrał papiery z podłogi i siorbnął trochę kawy z kubka. Syknął i zaklął, gdy sparzył sobie usta. Znalezionym w kieszeni spinaczem złączył kartki i położył je na stole, a następnie poszedł do sypialni. Trzeba się spakować.
Postawił kawę na parapecie, zamknął okno i spojrzał na trzęsącego się z zimna Gilberta. Troskliwie przykrył go kołdrą. Spod łóżka, brzęcząc suwakami, wyjął dużą torbę. Zaczął powoli znosić do niej ubrania i inne rzeczy, bezlitośnie stukając przy tym szufladami, skrzypiąc drzwiami od szafy i głośno siorbiąc kawę z kubka, mrucząc przy tym rumuńskie piosenki. Postanowił obudzić Gilberta i delikatnie dać mu do zrozumienia, żeby spadał.
- Długo jeszcze zamierzasz do kurwy nędzy tak hałasować?
W odpowiedzi Viorel głośno trzasnął szufladą. Prusak wymamrotał coś do siebie pod nosem i schował głowę pod poduszkę. Rumun zerknął na niego, a potem stanął na środku pokoju i rozejrzał się dookoła. Prawie wszystko spakowane, a jest dopiero 6.30. Niezły czas.
Położył się na łóżku i głośno westchnął, uśmiechając się. Gilbert prawie natychmiast zarzucił mu ramię na tors. Viorel przekręcił głowę i spojrzał na albinosa.
- Zdejmij ją ze mnie.
- Wcześnie jest – mruknął tamten, nie wiedząc czemu. – Zamknij się i śpij.

Viorel, po zastanowieniu, zamknął się i próbował zasnąć. Naprawdę próbował. Ale nie mógł.

- A… Aaa!
- Ćśśś! – syknął Gilbert, zasłaniając usta Viorela zimną dłonią. Nachylił się i pocałował go lekko w kark. – Zamknij się, wszystkich obudzisz.
- Mmm! Mhrmh se mummmrh! – mruknął Rumun i oderwał od siebie rękę albinosa. Odetchnął głośno i zacisnął zęby, żeby powstrzymać kolejną falę bólu. – Ktoś tu miał zamiar spaaa… A!
- Zamknij się, powiedziałem. Miał zamiar, ale zmienił zdanie.
- Bo naszła go ochota, żeby sobie ulżyć – odgryzł się Viorel i wtulił twarz w poduszkę, kiedy Prusak opadł na niego ciężko, dotykając biodrami pośladki Petruscu. Przez dłuższą chwilę w pokoju panowała względna cisza, zakłócana co jakiś czas tylko świszczącymi oddechami obu państw. Po dłuższej chwili Rumun zawiercił się.
- Złaź ze mnie.
- Nie. Wygodnie mi.
- Ale mi nie za bardzo. Zejdź.
Gilbert, mrucząc coś pod nosem po niemiecku, wyprostował łokcie, odklejając się od Viorela i szybko z niego wyszedł. Viorel stęknął krótko.
- S… sukinsyn z ciebie… – wystękał Rumun, z trudem przewracając się na plecy. Nagość przestała go żenować.
- Wiem – wyszczerzył zęby Gilbert i wciągnął na siebie spodnie.

Viorel spojrzał na zegar. 15.47. Do rozpoczęcia ostatniej, Bogu dzięki, obrady, zostało trzynaście minut. Po których nastąpią dwie godziny bezsensownego gadania o niczym, dodał w myślach. Znów nikt nikogo nie będzie słuchał, a problemy jak były nierozwiązane tak będą. W ogóle od dłuższego czasu te całe zjazdy przestały służyć rozwiązaniu kłopotów czy spięć na przeróżnych liniach, za to zaczęły przypominać przenośny burdel. Każdy z każdym, pełna dowolność, tylko wybierać. Viorel wcale by się nie zdziwił, gdyby niektórzy umawiali się z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.
Petruscu westchnął i włożył między dokumenty kilka rozdziałów książki, które wydrukował z Internetu. Rozmiar taki sam, wielkość czcionki taka sama. Może nikt się nie zorientuje.
Zresztą, nie zorientowaliby się tak czy inaczej.
Rumun wyszedł z pokoju i szybko zszedł na dół, do sali konferencyjnej. Po drodze minął Elizavetę, która krzyczała na Gilberta po węgiersku i tłukła go plikiem kartek po głowie. Była odciągana od Prusaka przez Rodericha, ale z małym skutkiem. Z każdym kolejnym ciosem albinos próbował coś powiedzieć, ale zagłuszał go wysoki głos Węgierki. Viorel uśmiechnął się pod nosem.
Jakoś mu nie współczuł.

- … a ja jestem jak najbardziej za.
- Głos pana Beilschmidta nie został wzięty pod uwagę.
- Z jakiej to racji, Elka?! Ludwig, weź im cos powiedz!
Niemcy westchnął i zasłonił się gazetą. Prusy zmrużył oczy.
- Zdrajca – syknął i walnął dłońmi w stół. – Niech mi ktoś do powie, dlaczego ja do chuja ciężkiego bujam się po świecie na te zasrane konferencje, skoro i tak nikt mnie nie słucha?!
- W sumie racja – mruknęła nieśmiało Belgia, ale umilkła, zgromiona ciężkim spojrzeniem Holandii.
- Pan, panie Beilschmidt – powiedziała spokojnie Elizaveta, układając dokumenty – jeździ pan na konferencje jako Wschodnie Niemcy. A właściwie Berlin. Siłą rzeczy, jako przedstawiciel, de facto, nie kraju tylko miasta, nie ma pan w dyskusjach znaczącego głosu. Bo państwa, jak chyba nie muszę przypominać, pan nie posiada.
- Ale ja tu ciągle jestem, nie?!
Elizaveta posłała mu przeciągłe, flegmatyczne spojrzenie.
- I niestety – westchnęła, podnosząc się. – Obrady uznaję za zakończone. O następnym terminie i miejscu konferencji dowiecie się najpóźniej za miesiąc. Dziękuję i do zobaczenia.

- Suka!
Viorel uniósł głowę i spojrzał ze zdziwieniem na Prusaka.
- Nie pomyliłeś przypadkiem pokoi?
- Dlaczego mnie nie poparłeś? – spytał albinos, ignorując pytanie. Rumun wyprostował się i podparł pod boki.
- Niby dlaczego miałbym cię poprzeć, co? Bo mi wsadziłeś raz czy dwa? Bo się przespaliśmy?
Gilbert, ku zaskoczeniu Petruscu, milczał. Milczał i patrzył w ścianę, drapiąc się w przedramię.
- W porządku – Viorel kiwnął głową. – Może nawet bym ci pomógł. Gdybym tylko nie był ewentualnością od bólu głowy Elki, kto wie? Mógłbym się za tobą wstawić. A tak – wybacz.
Schylił się, wziął walizkę i podszedł do drzwi. Gilbert stanął w nich, zagradzając Rumunowi drogę.
- Przesuń się. Chcę wyjść.
Albinos złapał go za podbródek i przycisnął do jego warg swoje usta. Całował Viorela kilka chwil, ale Rumuna w ogóle to nie obeszło. Po prostu stał i pozwalał Gilbertowi na pocałunki.
- I po co ty to robisz…
- Nie wiem. Może…
Viorel pokręcił głową i przecisnął się obok Beilschmidta.
- Nic nie czułeś? – krzyknął za Rumunem. Petruscu zatrzymał się przy schodach, zamyślił się.
- Nie – odpowiedział po chwili. – Tylko wstyd – dodał po chwili.
A potem zszedł po schodach, hałasując suwakami walizki i walcząc z chęcią wrócenia do Prusaka.
I powiedzenia mu, że oprócz wstydu czuł jeszcze ogromną, wszechogarniającą przyjemność.
____________________________________________________
25.04.2012 o godz. 15:24